Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 czerwca 2016

KONKURS ! Do wygrania kosmetyki.

Już od dawna chciałam zrobić jakiś konkurs na blogu i dzisiaj właśnie z nim do was przychodzę!
Zacznę od tego co do wygrania bo wiem, że to was pewnie najbardziej interesuje
są to kosmetyki firmy Avon ( konkurs NIE jest sponsorowany ! 
nagrody dla was kupiłam z własnej kieszeni i wybrałam moim zdaniem godne uwagi produkty
więc wy teraz macie możliwość przetestowania czegoś co lubię i polecam ).


Scent Essence Sparkly Citrus EDT - piękny, świeży i całkiem długo utrzymujący się na skórze zapach w sam raz na lato.

Mgiełka do ciała Naturals, Sparkling Cherry Bloossom - zapach kwiatów wiśni i srebrzyste drobinki będą fajnie wyglądały w trakcie wakacyjnych imprez 

Do pachnących kosmetyków dorzucam kilka próbek szminek Avon a ich kolory wybieram losowo. 


Co trzeba zrobić żeby wygrać?
Wystarczy, że odpowiecie na pytanie konkursowe

Jaki kosmetyk waszym zdaniem jest produktem idealnym na lato? 

( możecie napisać np. "szminki bo latem fajnie mieć kolorowe usta"
albo "szminka firmy XYZ bo jest wyjątkowo trwała i ma świetny kolor" to już zależy od was )
potem tylko dodajcie mnie do kręgów ( po prawej stronie tej witryny )
oraz polubcie > mój fanpage na facebooku <

Tak wygląda prawidlowe zgłoszenie do konkursu:
Odpowiedź na pytanie...
Obserwuję bloga jako ... ( wasza nazwa konta google * ) 
Lubię na facebooku jako ... ( wasza nazwa na facebooku ).

*czyli ta, która się wyświetla jak skomentujecie jakiś post na tym blogu gdyby ktoś miał z tym problem


Zwycięzcę wybiorę na podstawie odpowiedzi na konkursowe pytanie
 16 czerwca czyli można się zgłaszać od momentu dodania tego posta
do 15 czerwca do godziny 23.59  zgłoszenia po północy nie będą branę pod uwagę
a wyniki powinny być upublicznione najpóźniej do 19 czerwca 2016 roku oczywiście. 

Ze szczęśliwcem skontaktuje się za pośrednictwem facebooka, wspomnę o tym tutaj na blogu
oraz na swoim fanpage więc zerkajcie co jakiś czas :D 
Jeśli zwycięzca nie da znaku życia do godziny 23.59 dnia 22 czerwca to ogłoszę innego zwycięzce.


Biorąc udział w konkursie wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych
oczywiście tylko i wyłącznie na potrzeby tego konkursu
( jeśli wygrasz przecież muszę mieć adres i imie naziwsko do wysyłki nagrody ).


Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam bo nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale przeprowadzenie zwykłego konkursu na blogu jeśli np. nie napisałabym informacji o przetwarzaniu danych osobowych mogłoby pociągnąć mnie do odpowiedzialności prawnej więc sporo poczytałam w internecie zanim stworzyłam ten konkurs i caly wpis z nim związany.


Zachęcam do brania udziału w konkursie i powodzenia !



KONKURS WYGRAŁA WERONIKA STAROŃ ! 

niedziela, 29 maja 2016

HAUL: Avon, katalog 7/2016

Zacznę od tego, że muszę was bardzo przeprosić, bo ostatnio nic nie dodawałam,
ale sprawy rodzinne niestety nie mogły zostać bez załatwienia a skoro już jest okej
to postaram się dalej conajmniej raz w tygodniu przygotowywać dla was post!

Ostatnio zostałam konsultantką Avon ale tylko na własne potrzeby - nie pozysykuję klientów etc.
tylko sobie zamawiam kosmetyki i ewentualnie jakimś bliskim osobom jeśli o coś poproszą.
Stwierdziłam, że mogę spróbować bo chociaż Avon raczej nie słynie z dobrej jakości kosmetyków,
to warto mieć jakiś rabat i niektóre produkty będę chętnie zamawiać,
zwłaszcza, że mają swoje perełki takie jak Little Black Dress albo baza pod cienie
a dzięki temu ja przynajmniej będę mieć o czym pisać na blogu. 
Najbardziej cieszy mnie dostęp do próbek - miniaturki szminek czy perfum starczają na kilka użyć,
mieszczą się wszędzie no i łatwiej potem dobrać sobie pełnowymiarowy produkt
ale o nich nie będę się rozpisywać bo zwyczajnie nie chcę tak przedłużać wpisu 
mam ich ok. 50 więc może kiedyś zrobię osobną notkę o próbkach jakie posiadam.




Woda perfumowana Femme ma słodki, delikatny i przyjemny zapach owocowo-kwiatowy,
przez ostatni tydzień sięgałam tylko po nią i jeszcze bardziej ją polubiłam
mimo, że utrzymuje się naprawdę krótko na skórze biorąc pod uwagę inne produkty 
tego typu jakie mam w swojej kolekcji a naprawdę jest ich sporo. 
Kosztuje regularnie ok. 40 zł tutaj mam opakowanie 50ml
nie jest zbyt wydajna ale jak mi się skończy to kupię znowu - fajny zapach na tą porę roku.



Perfumowany dezodorant - nigdy nie spotkałam się z tym, żeby ktoś go używał faktycznie pod pachy
za to jako tańsza alternatywa dla wody toaletowej świetnie się sprawdza.
Zapach Rare Pearls jest czymś co kocham jest mocniejszy niż Femme, wyrafinowany, 
całkiem długo utrzymuje się na skórze a to jest wiadomo istotne. 
Nie pachnie jak większość zapachów tej marki - tanio i przeciętnie,
ale daje złudzenie luksusu, udaje perfumy z naprawdę wyższej półki. 
Teraz w katalogu 8/2016 kosztuje 22,99 zł i uważam, że jeśli ktoś lubi
takie klasyczne zapachy, które przywodzą na myśl elegancką damę z początków XX wieku
to uważam, że naprawdę warto sobie wypróbować ten kosmetyk.



Teraz produkt który mnie serio wkurzył... a właściwie nie sama szminka bo za cenę 7 zł
nie spodziewam się cudów ale zdjęcie i nazwa kosmetyku Purple Power z serii Color Trend
jest supełnie czymś innym niż dostałam - w katalogu był piękny, ciemny śliwkowy odcień 
nazwa też sugeruje fiolet a tu niespodzianka - słabo napigmentowane bordo...
Kolor wina, burgund jeśli ktoś woli ciemna czerwień ale na pewno nie ma to wiele
wspólnego z fioletem. Dodatkowo pigmentacja jest bardzo słaba musiałam kilka razy
potrzeć szminką tam i z powrotem żeby uzyskać kolor taki jak na zdjęciu.
Szkoda mi nawet tych kilku złotych bo wolę dołożyć jeszcze 5 i mieć super szminkę Golden Rose.



Fioletowy tusz do rzęs chodził za mną od dawna więc kupiłam ten za jakieś mniej niż dychę
i po raz kolejny seria Avonu Color Trend mnie zawiodła.
Trwałość nawet okej, ale odcień moim zdaniem zbyt jasny, nie podkreśla rzęs one przez niego giną
no i pigmentacja słaba bo trzeba dużo razy pociągnąć rzęsy żeby je pokryć kosmetykiem. 



Od dawna farbuję włosy na czarno i nigdy nie miałam problemu z farbą - przecież czarny zawsze wygląda tak samo. A tu niespodzianka bo farba za prawie 20 zł mimo
prawidłowego nałożenia i trzymania jej na głowie tyle ile zaleca producent nie pokryła w 100%
odrostów i są one w takim kolorze ciemno brązowym a w słońcu dają rude refleksy.
Z natury mam włosy w kolorze średniego brązu z właśnie rudymi refleksami 
i nawet Joanna za 5 zł nie miała problemu żeby pokryć jednym opakowaniem farby całą głowę
kiedy robiłam czarny po raz pierwszy więc farba Avon to kolejny produkt którego nie polecam. 



Spray do stóp to rzecz, którą kupiłam a teraz zastanawiam się co z nią zrobić...
Straciłam też ok. 7 czy 8 zł więc nie rozpaczam, ale jestem zawiedziona
bo miała być ochrona przeciwzapachowa a nie spełnia w ogóle swojej roli.
Po jakiejś godzinie noszenia butków po użyciu tego sprayu zapach spoconych nóg
miesza się z lawendą a po kilku godzinach tej lawendy nawet nie czuć...
Chciałam coś na lato żeby czuć się bardziej świeżo i komfortowo ale chyba mogę o tym zapomnieć.



Pomyślałam, że mgiełka do twarzy Aloes i Bawełna może być fajną alternatywą 
dla wody termalnej, która niedawno mi się skończyła ale coś co ma w nazwie 
NATURALS, ALOES I BAWENŁNA a aloes i bawełnę ma na szarym końcu w składzie
jak dla mnie jest nieco oszustwem w moim odczuciu.
Zapłaciłam cenę przedpremierową z katalogu FOCUS ok. 5 zł 
ale wolę zapłacić więcej i mieć coś co nie jest praktycznie samą chemią. 



Jak zapewne część z was wie ja nie umiem wytrzymać bez kremu do rąk
ten miał pięknie pachnieć kakaem i kwiatem lotosu a wcale nie pachnie tak miło...
Nawilża też średnio i za szybko się wchłania - nie zdążę go dobrze rozsmarować po dłoniach a on już wnika w moją skórę. Za 5 zł w Rossmannie mam super kremy z Isany więc chyba tylko tam
będękupować kosmetyki tego typu więc tutaj też mamy bubel.



Peeling jest okej, też kosztował w granicach 10 zł skóra jest po nim gładka
i ma fajny świeży, cytrusowy zapach więc super orzeźwi po upalnym dniu. 



Żel pod prysznic z serii Senses ( czyli tej samej co peeling i kolejny żel pod prysznic, o którym wspomnę zaraz ) Joyful Tropics jest świetny - ma konsystencję takiego gluta więc mam pewność
że po wyciśnięciu go na dłoń czy gąbkę 3/4 tego co zaaplikowałam nie spłynie do kanalizacji
więc spokojnie mogę się nim myć i nie dokładać go zwłaszcza, że pieni się fajnie,
ładnie pachnie i dostępny w dwóch pojemnościach 500 i 250 ml.
Zaplaciłam za niego chyba 6 zł jak na żel pod prysznic to nie dużo.



Ten żel już ma bardziej wodnistą konsystencję niż jego poprzednik, ale też spełnia swoją rolę,
ma taki dość neutralny, waniliowy zapach i duża pojemność 500 ml więc trochę ze mną zostanie.
Teraz promocja duże żele po 7.99 więc ja chyba zrobię sobie zapas. 



Żeby nie było tak smutno i bublowo bo jak widać większość kosmetyków z tego zamówienia
po prostu okazało się dla mnie rozczarowaniem to na koniec zostawiłam
mojego nowego ulubieńca do ciała - z jednej strony Skin so soft nie do końca 
nadaje się do mojej bardzo suchej skóry, ale jest idealny kiedy zaraz po aplikacji kremu
muszę się ubrać i nie chce, żeby na moich ubraniach była tłusta warstwa 
a ubieranie spodni przypominało jakąś cholerną męczarnie.
W opakowaniu ma bardzo tępą i gęstą konsystencję, ale po kilku sekundach na naszych dłoniach
robi się idealny do aplikowania na skórę co więcej szybko się wchłania
i skóra jest po nim taka gładka i miękka. Dodatkowo ma subtelny zapach więc polecam.



A wy macie jakieś swoje hity i kity z Avonu? Jesteście albo byłyście konsultantkami tej marki?

niedziela, 15 maja 2016

Co upolowałam na promocjach w Rossmannie?

Tym razem pokażę wam produkty, które kupiłam za pół ceny podczas słynnej przeceny
-49% na kolorówkę w chyba najpopularniejszej drogerii - Rossmann.
O rzeczach, o których wspominalam we wcześniejszych postach nie będę pisać kolejny raz 
zostawię wam linki ze zdjęciami jeśli coś was ciekawi to zapraszam do zapoznania się
ale oczywiście po zapoznaniu się z resztą produktów, które dla was przygotowałam ;)









Jakoś tak się złożyło, że prawie wszystkie produkty jakie kupiłam w swoich regularnych cenach
nie przekraczają 15 zl oprócz korektora z Loreala więc jeśli coś wam wpadnie w oko
możecie sobie kupić w regularnej cenie bez obaw o swoj portfel. 



Wybrałam dwa tusze z Lovely.

Curling Pump Up Mascara, którą kocham całym serduszkiem, jest niezawodna i niezastąpiona
pod względem trwałości, efektu na rzęsach jedynym minusem jest to, że trochę szybko zasycha
ale po 3 miesiącach i tak wypada tusz wymienić więc to mój ukochany tusz. 

Natomiast maskara Lash Extension mega mnie zawiodła - skleja rzęsy jak cholera, co z tego, że je wydłuża jak musze posiłkować się czystą szczoteczką z innego tuszu bo inaczej mogę zapomnieć o efekcie pięknych rzęs chyba że ktoś lubi mieć 3 rzęsy na krzyż wówczas polecam.
W dodatku trochę się kruszy, nie jest tak trwala jak jej " koleżanka "
z półki w żółtym opakowaniu więc nie wiem dlaczego tyle osób ją sobie chwali. 
Wspomnę jeszcze, że szczoteczka jest dziwna, ciężko jej używać i nabiera za dużo produktu.



Eyelinery marki Wibo, które kocham bardzo. Są świetnie napigmentowane, trwałe, 
nie wysychają więc można z powodzeniem je przez długi czas używać do dna
 tutaj mamy klasyczny, czarny eyeliner, który w środku kryje wygodny pędzelek. 



Wybrałam też cienie do oczu Wibo Silk Wear, które w sam raz nadają się do wrzucenia do kosmetyczki, żeby było się czym pomalować od biedy kiedy nie mamy czasu żeby zahaczyć o dom
i zrobić sobie piękny makijaż oczu. 


Jak widać na zdjęciu kolorki może nie są wybitnie napigmentowane ale jest dobrze jak na ich cenę.
Nie rozumiem tylko dlaczego beżu i fioletu jest najwięcej a tamtych kolorów tak mało, że ciężko je na pędzel nabrać czy nawet załączony aplikator...



Mineralny róż do policzków Natural Beauty od Lovely wybitnie mnie zawiódł, 
bardzo, bardzo słaba pigmentacja, ciężko go nabrać pędzlem i w ogóle bubel. 
Ale to ma swoje plusy, jeśli ktoś ma problemy z nakladaniem sobie różu w nadmiarze.



Kredka do brwi marki Catrice spełnia swoje zadanie, ma fajny kolor, który nie ultenia się na rudo,
mimo, że nie jest mocno woskowa nie jest też tępa przy rozprowadzaniu a co najważniejsze
ma dołączoną szczoteczkę, którą łatwo wyczesać nadmiar produktu. 



Mega pozytywnie mnie zaskoczył transparentny żel do brwi również marki Wibo,
który nie dość że fajnie nabłyszcza wloski, utrwala je to w dodatku pięknie pachnie. 
Plusem jest też przezroczyste opakowanie, dzęki któremu widać ile kosmetyku nam zostało.



To pierwsza płynna matowa pomadka do ust, którą z radością używam. 
Piękny kolor nr. 1 co widać na zdjęciu poniżej 


Nie odbija się podczas pocałunków, nie zjada się sama z siebie - dopiero po solidniejszym posiłku
nie klusczy się i co najważniejsze - NIE WYSUSZA UST. 
Szkoda, że jest tak mało kolorów a wszystkie są takie oczojebne oprócz mojej jedynki
bo gdyby mieli jakieś bordo, brązy czy fiolety to bym od razu wykupiła wszystkie. 
Jak dla mnie to ulubieniec miesiąca a kto wie może nawet roku lub całego życia,
bo całkowicie spełnia moje wymagania - dobra jakość za naprawdę niską cenę. 



Do zwykłych lakierów ( ktorych mam naprawdę sporo i pasuje to jakoś zużyć więc czasami przez tydzień - dwa nie robię hybryd i co kilka dni zmienam manicure ) dokupiłam
odżwykę Diamond Hard i Gel Like top coat z Wibo, a jakże by inaczej 
swoją drogą to chyba moja ulubiona tania, drogeryjna marka.
Odżywka fajnie utwardza paznokcie i szybciutko wysycha
a top pięknie błyszczy - koleżanki myślały, że mam zrobione hybrydy,
ale trwałości hybryd to już nie daje - po 2-3 dniach pazurki i tak poodpryskiwane,
ale ja tak mam z każdym lakierem do paznokci więc nie narzekam.
Przynajmniej jest motywacja żeby sobie pozmieniać i ciągle mieć coś nowego na paznokciach.


Piszcie pod spodem co wy upolowałyście na promocjach w Rossmannie
i jakie są wasze ulubione drogeryjne i tanie firmy! 

czwartek, 14 kwietnia 2016

Ziaja - pielęgnacyjne hity i kity.

Przepraszam was bardzo, że tyle czasu mnie nie było ale miałam trochę spraw na główie
i nie miałam zwyczajnie siły. Dziś jest po północy a ja w końcu mam czas i wenę,
żeby napisać dla was kolejne recenzje i tym razem na tapetę bierzemy firmę Ziaja:
ogólnie to lubię kosmetyki tej marki, są całkiem niezłe jakościowo
i bardzo tanie, dodatkowo mają w miarę naturalne składy.



Płynów do higieny intymnej tej marki używam od dawna.
Są dwie pojemności mniejsze takie jak na zdjęciu i duże butelki ( chyba 500 ml ) z dozownikiem,
które spokojnie starczają na ok. 5 miesiecy także bardzo wydajne.
Są delikatne, mają też subtelny przyjemny zapach, pielęgnują wrażliwe miejsca,
a to dla mnie szczególnie ważne bo u mnie ta strefa już niejednokrotnie była podrażniona
i to nie przez szalone eksperymenty rodem z " 50 twarzy Greya " a przez kosmetyki
nawet te teoretycznie stworzone właśnie do pielęgnacji okolic intymnych.
Także tutaj marka Ziaja ma ogromnego plusa.




Żel pod oczy i na powieki niestety nie zrobił na mnie żadnego wrażenia,
nie zauważyłam żadnej różnicy po stosowaniu tego produktu więc moim zdaniem
zakup jego okazał się kompletnie zbędny, ale chociaż dobrze, że nie podrażnia
bo kremy pod oczy lubią to robić z moją wrażliwą skórą.





Kupiłam ten krem kozie mleko bo jakiś czas temu miałam kilka jego próbek
i świetnie mi się wtedy sprawdził.
Bardziej natłuszcza niż nawilża buzie, wprawdzie jest do cery suchej u mnie na mieszanej naprawdę fajnie się zapowiadał po kilku zastosowaniach ale teraz żałuję, że kupiłam duże opakowanie. 
Plus za filtr SPF 20 bo tego o tej porze roku potrzebuje.
Jestem niezadowolona bo z tyłu opakowania pisze, że krem świetnie nadaje się pod makijaż, ale to bujda. Nie ważne ile pudru użyjecie po godzinie i tak będziecie się świecić jak psu jaja, że tak powiem. Nawet właścicielki suchej skóry raczej nie lubią i wolą uniknąć
 efektu świecenia więc nie wiem o co chodziło autorom...
Następnym razem jednak nie będę eksperymentować i zdecyduje się na produkt,
który faktycznie jest do pielęgnacji mojego typu cery albo taki, który po prostu mam sprawdzony. 




Bio aloes kocham, wprawdzie znów produkt teoretycznie nie do mojej cery bo do normalnej/suchej,
ale jest tak genialny: delikatny, lekki, świetnie nawilża a policzki mam bardzo suche więc na tym też mi zależy. Nie wiem ile opakowań zużyłam, ale pewnie z 5.
Przez grubo ponad rok jak nie więcej nie używałam innego kremu
i pewnie wrocę do niego za jakiś czas z podkulonym ogonem.
Używałam na dzień i na noc, opakowanie bardzo wydajne,
pod makijaż również się nadaje bo szybciutko się wchłania i nie psuje efektu zmatowienia
a dzięki niemu wiem, że moja buzia jest cały czas pielęgnowana.
Jego polecam każdemu, bo jest wyjątkowo lekki i fajnie nawilża
a pamiętajcie, ze nawet tłusta cera potrzebuje nawilżenia
( bardzo często dlatego, że nawilżenia jej brakuje robi się tłusta ! ).
No po prostu mój ulubieniec życia.


Klasyczny dezodorant w kulce, ma cytrusowy zapach chociaż przyznam szczerze,
że na początku ciężko mi było do niego przywyknąć, to teraz nawet go polubiłam.
Robi co ma robić, nie śmierdzę dzięki niemu jak brudas nawet pod koniec dnia chociaż wiadomo,
że po ciężkim dniu w szkole, pracy nie będę też pachnieć jak perfumy Chanel...
No i co dla mnie bardzo ważne nie podrażnia mojej delikatnej skóry pod pachami 
a z tym często się spotykałam przy różnych antyperspirantach także jest okej
może kupię ponownie, ale raczej sięgnę po moje ukochane Lady Speed Stick w żelu.



O tym bublu już wam kiedyś pisałam, ale przy okazji wspominania o kosmetykach tej marki warto was przed nim przestrzec. Nie wiem nawet jakim cudem ten kosmetyk został dopuszczony do sprzedazy bo jest tragiczny. Krycie żadne, jedynie efekt świecenia się jak choinka
na dodatek roluje się i po delikatnym dotknięciu twarzy mamy na niej pełno takich białych farfocli.
I absolutnie nie koryguje zaczerwienień bo w nim nie ma praktycznie żadnych pigmentów.
Produkt nie warty nawet tych kilku złotych no i to czego najbardziej oczekujemy niezgodne z obietnicami producenta a tego nie znoszę, czuję się oszukana. 



Na koniec mój ulubiony peeling - niech was nie zmyli nazwa pasta.
Jest to po prostu delikatny peeling, który przyjemnie pachnie i nie podrażnia twarzy.
Nie zauważyłam wprawdzie jakiegoś szczególnego przeciwzaskórnikowego
działania, ale za to jak mi się sprawdza wybaczam i kupuję ponownie. 
Bo i oczyści buzię i delikatnie złuszczy obumarły naskórek.



Jakie są wasze ulubione kosmetyki tej marki  a z jakimi nie chcecie mieć nic wspólnego? 
Piszcie w komentarzach !